Warning: include(head.js) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /usr/local/apache/www/htdocs/ppwb.org.pl/wb/51/10.php on line 9

Warning: include() [function.include]: Failed opening 'head.js' for inclusion (include_path='.:/usr/local/lib/php') in /usr/local/apache/www/htdocs/ppwb.org.pl/wb/51/10.php on line 9

Warning: include(body.js) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /usr/local/apache/www/htdocs/ppwb.org.pl/wb/51/10.php on line 14

Warning: include() [function.include]: Failed opening 'body.js' for inclusion (include_path='.:/usr/local/lib/php') in /usr/local/apache/www/htdocs/ppwb.org.pl/wb/51/10.php on line 14
nr 71
Piątek 10.09.2010 - Łukasza, Mikołaja, Pulcherii
szukaj na stronach > WEGIEL BRUNATNY
strona glowna

Szanujmy wspomnienia

Węgiel brunatny w polskiej energetyce zaczął odgrywać poważną rolę dopiero w drugiej połowie ubiegłego wieku. Wprawdzie Kopalnia Turów zaraz w latach powojennych dostarczała paliwa do około 20 procent wschodnio-europejskiej energetyki, ale elektrownie były po drugiej stronie Nysy Łużyckiej.

Dopiero budowa największej wtedy Elektrowni Turów i Zespołu PAK (Pątnów - Adamów - Konin), które zaczęły dostarczać ponad 20 procent krajowej energii elektrycznej i umożliwiły rozpoczęcie powszechnej elektryfikacji kraju - spowodowały, że popatrzono na nas łaskawszym okiem. Ale pupilkiem nigdy nie byliśmy. Pozostawaliśmy zawsze w cieniu Wielkiego Brata - węgla kamiennego. Tam płynęły splendory, nagrody, reglamentowane towary i przywileje. Do nas docierały one z opóźnieniem i poważnie okrojone.

Miało to swoje zalety. Uczyło nas to zaradności i powodowało, że na stanowiska kierownicze w branży nie pchali się działacze polityczni. Zawsze byli to fachowcy, którzy bardzo dbali o wiedzę techniczną i starali się ją pogłębiać. Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa cieszyło się wysokim autorytetem.

Ale jak się okazało, najgorsze mieliśmy przed sobą. W połowie lat 70. zauważono, że ze środowiskiem naturalnym w Polsce dzieje się coraz gorzej. Poszliśmy na pierwszy ogień. Wielkiego przemysłu chroniła pilnie cenzura. Nas sobie odpuszczono. Staliśmy się przysłowiowym pochyłym drzewem. Nie szczędzono epitetów i pomówień. Turów to był czarny trójkąt albo inaczej trójkąt śmierci, PAK - "smokiem, który zjada własny ogon", Bełchatów - przykładem "największej zbrodni na środowisku", która "będzie skutkować przez stulecia" itp. itd. Nie pomogły nawet takie fakty jak uratowanie przez elektrownie na węglu brunatnym systemu energetycznego kraju w trakcie zimy stulecia (1979 r.) oraz fakt, że gdy ruszył Bełchatów, skończył się trwający prawie 10 lat okres reglamentacji prądu elektrycznego (słynne "stopnie zasilania").

Okres "transformacji ustrojowej" nie przyniósł ulgi. Wręcz przeciwnie. Likwidacja niektórych energochłonnych przemysłów spowodowała, że zaczęto mówić o likwidacji Adamowa, nie chciano też słyszeć o budowie Szczercowa.

Ale my byliśmy już zahartowani w bojach o istnienie. W styczniu 1990 roku powstała nieformalna zmowa kopalń, która przyjęła nazwę Porozumienie Producentów Węgla Brunatnego. Dwa lata później korzystając z odpowiedniej ustawy zarejestrowaliśmy się w Sądzie w Koninie jako Związek Pracodawców Porozumienie Producentów Węgla Brunatnego. Ale dzieje działalności PPWB to już temat na inne wspomnienia, kto wie, może nawet na naukową dysertację.

Już na pierwszym Zebraniu Ogólnym powstała myśl wydawania wydawnictwa informującego o działalności PPWB. Ale po szerokiej dyskusji i skorzystaniu z rad mądrych podpowiadaczy postanowiono, że będzie to wydawnictwo, które pokaże branżę wszechstronnie, na poważnym poziomie merytorycznym i w przyzwoitej szacie graficznej.

Za priorytetowe uznano problemy: ochrony środowiska, ekonomiki (taniość energii wytwarzanej na tym paliwie), dyspozycyjność i fakt, że posiadamy drugie co do wielkości zasoby tego surowca w Europie i piąte na świecie. Zasoby te gwarantują suwerenność polskiej energetyki i poważną ilość miejsc pracy.

Wszystkie te problemy były prezentowane w Biuletynie w sposób poważny, głęboko uzasadniony naukowo i poparty rzetelną informacją rzeczową. Unikaliśmy taniej autoreklamy i pisania półprawdy. Takie postępowanie zaczęło owocować. Już w połowie lat 90. umilkła wrzawa wokół węgla brunatnego jako "truciciela" oraz "dewastatora przyrody i środowiska" itp. W różnych mediach zaczęły się ukazywać rzeczowe informacje, szczególnie ekonomiczne (węgiel brunatny od 1987 roku nie był dotowany), coraz częściej, co z zadowoleniem stwierdzaliśmy, zaczerpnięte one były z naszego Biuletynu. Na konferencjach, spotkaniach i naradach "na szczeblu" cytowano Biuletyn, a nasze informacje statystyczne stały się swego rodzaju wzorcem.

Poważni naukowcy i działacze gospodarczy nadsyłali nam artykuły z prośbą o ich publikacje. Był to swego rodzaju fenomen. W czasach, kiedy działanie w "czynie społecznym" zostało wystarczająco ośmieszone, zaś pogoń za pieniądzem stała się powszechna, nasz Biuletyn nie płacił honorariów autorskich i nigdy nie brakowało nam materiałów. Wielka to zasługa wszystkich autorów. W szczególności wyrazy szacunku i uznania należą się Profesorom z Katedry Górnictwa Odkrywkowego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Politechniki Wrocławskiej i Warszawskiej, a także Państwowemu Instytutowi Geologicznemu. Uczeni ci nie tylko publikowali swoje artykuły, ale również inicjowali opracowanie naukowe wśród młodej kadry inżynierskiej w kopalniach. Bardzo ważną rolę odgrywał "Poltegor" (oba jego człony - Instytut i Projekt). Nie tylko, że płynęły stamtąd poważne artykuły, ale istotne uwagi i wskazówki dla redakcji (czasem cierpkie, ale i te były cenne).

O roli Biuletynu napisali już w 50. jubileuszowym numerze Panowie: Prezes PPWB Stanisław Żuk, Zbyszek Dobrzyński i Stanisław Kowalczyk. Może więc należałoby pomyśleć - co jeszcze? Może powinna powrócić tematyka pozaenergetycznego wykorzystania węgla brunatnego, szczególności w rekultywacji i rolnictwie. Maszyny i urządzenia, technika wydobycia - to ważne tematy, ale Biuletyn jest również nie tylko vademecum górniczym, ale publikacją szeroko traktującą temat.

Ale moich wspomnień ciąg dalszy... i proszę mi wybaczyć trochę osobistych refleksji. Otóż przez te 10 lat redagowania byłem traktowany bardzo życzliwie zarówno przez kierownictwo Porozumienia i kopalń, jak i załóg poszczególnych firm, z którymi spotykałem się dosyć często. W czasach, w których stało się modne ostre krytykowanie (ostatnio szczególnie niewybredne) traktowano mnie przyjaźnie i z wyraźną aprobatą mojej działalności. To miłe po latach trudnych, burzliwych, ale przecież nie zmarnowanych.

Dziś osiadłszy na skraju Puszczy Białej mogę się spokojnie rozpamiętywać. Tym bardziej, że na podstawie ostatnich numerów Biuletynu wydanych już bez mojego udziału mogę z przyjemnością stwierdzić, że choć szata graficzna została zmieniona - idea Biuletynu pozostała. Chwała i dzięki za to moim młodym następcom. i tak trzymać! Szczęść Boże!

Karol Bielikowski
emeryt, były Redaktor Naczelny

PS. Szanownym kolegom Stanisławowi Kowalczykowi, Zbyszkowi Dobrzyńskiemu i Henrykowi Izydorczykowi dziękuję za ciepłe słowa o mnie w ich artykułach. Bóg zapłać.

K.B.




copyrights PPWB 2005