nr 71
Czwartek 9.09.2010 - Sergiusza, Piotra, Œcibora
szukaj na stronach > WEGIEL BRUNATNY
strona glowna

Pamięci górnikom, którzy przez 114 lat pracowali w trudzie, kształtując obraz miejsca, w którym obecnie żyjemy.

Historia brunatnego skarbu

Urodziłem się w 1972 roku, jest to około pięć lat po zamknięciu kopalni na naszym terenie i temat górnictwa znałem tylko z zasłyszanych kiedyś opowieści. Podczas przeglądania starej niemieckiej mapy, po raz pierwszy zobaczyłem lokalizację wielu szybów górniczych i sieć torowisk kolei wąskotorowych. Pomyślałem, że tak wielka liczba podziemnych obiektów, sięgających 100 metrów pod ziemię, to doskonały schowek na depozyt kosztowności i majątków ukrytych przez władze III Rzeszy. Musiałem zdobyć informacje o Kopalniach, aby zbliżyć się do skarbu. Poszukiwałem książek, jakichkolwiek opracowań, informacji na ten temat. Po krótkim czasie stwierdziłem, że nic konkretnego o tutejszych kopalniach nie jest dostępne, a sam temat górnictwa był przez prawie 40 lat zapominany. Ślady i pozostałości materialne niszczały i ginęły. Fakt ten, spowodował wzrost atrakcyjności tego tematu, a z trudnością uzyskiwane informacje i przedmioty mają dla mnie większą wartość.


Ja z eksponatami z Kopalni Henryk

Od trzech lat wszystkie wolne chwile poświęcam górnictwu. Przeprowadzam rozmowy z byłymi górnikami z tych terenów, zbieram tutejsze pamiątki i również sprowadzam z innych terenów przedmioty odpowiadające czasem i wyglądem używanym w naszych kopalniach. Podejmuję próby rekonstrukcji budowli w postaci drewnianych makiet. Odnalazłem swój skarb, co prawda ma kolor brunatno-rdzawy, lecz jest równie cenny jak ten złoty, spoczywający w zawalonych chodnikach. Zgłębiwszy tajemnice techniki wydobycia węgla brunatnego, jego znaczenie i wpływ na kształtowanie wizerunku miejsca, w którym obecnie żyjemy postanowiłem przekazać te wiadomości jak największej liczbie osób i zadbać o to by nie zaginęła pamięć i świadectwo o tym fakcie.

W tym celu z pomocą Stowarzyszenia DOLINA ZIELONA oraz PTTK organizuję wystawy mojej kolekcji pamiątek po wydobyciu węgla, zacząłem z pomocą powyższych proces tworzenia turystycznej trasy rowerowej SZLAKIEM GWARKÓW ZIEMI ŻARSKIEJ, pracuję nad stworzeniem prezentacji komputerowej o tej tematyce by dotrzeć do większej liczby młodszych odbiorców. Moja eksploracja terenów związanych z górnictwem uratowała niejeden eksponat, wiele pamiątek w związku z wysoką ceną złomu straconych byłoby bezpowrotnie, przetopionych w piecach hutniczych. A sam temat górnictwa nadal ulegałby zapomnieniu i coraz trudniej byłoby do niego powrócić.

W ostatnich latach wiele przedsiębiorstw o wiekowej tradycji zakończyło działalność ulegając likwidacji, w większości przypadków żadna lokalna instytucja nie zadbała oto by zachować świadectwo o nich.

Bóg, Diabeł i Górnicy

Jest takie Łużyckie powiedzenie, które mówi, że Bóg Stworzył piękne Łużyce, diabeł włożył pod ziemie węgiel brunatny, a górnicy wydobywali go na powierzchnię, co przez jednych zostało nazwane błogosławieństwem inni postrzegają jako przekleństwo dla Łużyc.

Węgiel brunatny w naszym regionie został zauważony dosyć wcześnie, lecz zastosowania jego jako opału jeszcze nie znano. Wychodnie węgla dochodzące do powierzchni ziemi ulegały częstym zapłonom. W starych kronikach naszego regionu z 1700 roku pisano, że z ziemi wydobywa się ogień i ludzie w okolicy wierzyli, że to lucyper bawi się ogniem. Wydobywający się co jakiś czas ogień na jednym z pól był przypisywany mieszkającemu podobno tam smokowi, który od czasu do czasu ział płomieniami, z czasem miejscom tym nadano nazwę Płonice (dawna nazwa Mirostowic).

Na ziemi żarskiej pierwsze kopalnie węgla powstały w 1854 roku w Mirostowicach Górnych, były to: FRIEDRICH WILHELM, FREUNDSCHAFT /PRZYJAŹŃ/ i FELIX. Lokalizacja pierwszych szybów związana była z zaobserwowanym węglem na powierzchni i z poszukiwaniami przez robienie wykopów, a następnie odwiertów. Występowanie pokładów i wydobycie brunatnego paliwa w okolicy stało się powodem lokalizacji wielu zakładów przemysłowych. Piaski i glina są surowcami towarzyszącymi węglowi brunatnemu, wydobycie ich spowodowało rozkwit przemysłu szklarskiego, ceramicznego i produkcji cegieł. Układ pokładów węgla na naszym terenie powodował, że praca związana z jego wydobyciem zaliczana była do najcięższych z wszystkich kopalni węgla brunatnego. Szpadel, haka i taczka były pierwszymi narzędziami przy pomocy, których wydobywano węgiel. Prymitywny sprzęt, jakim na początku pracowali górnicy, słabe możliwości odwodnienia kopalni oraz wysoki stan wód gruntowych powodował, że wydobycie prowadzono do małych głębokości, często zamykając zalewane wodą szyby i pozostawiając spore jeszcze zasoby węgla. Większość górników posiadała małe gospodarstwa rolne i po zakończeniu pracy w kopalni górnicy musieli jeszcze obrobić swoje pola.

Czasy odkrycia przydatności węgla brunatnego jako paliwa opałowego możemy porównać do gorączki złota. Rodziły się tutaj i upadały wielkie fortuny tylko kolor złota brunatny, był to czas dla ludzi przedsiębiorczych. Prawa do wydobycia posiadali właściciele działek, pod którymi znajdował się węgiel. Na początku XX w. nastąpił gwałtowny rozwój przemysłu, zaczęło brakować ludzi do pracy, dlatego zaczęto sprowadzać robotników z zagranicy. Polacy sprawdzili się jako dobrzy górnicy, gorzej pracowali robotnicy z Włoch i Szwecji - tych szybko odsyłano do domu. Pracę przy wydobyciu węgla brunatnego zaczęto usprawniać. W 1880 roku wprowadzono pierwszą lokomotywę parową, która miała zastąpić pracę koni. Do roku 1901 we Wschodnim Okręgu Cottbus z prac w górnictwie wycofano wszystkie konie. Likwidowano również wywóz węgla taczkami. W 1900 roku we Wschodnim Okręgu Cottbus nie było silnika elektrycznego, w 1905 było ich 123, a w 1909 - 384 sztuki. Na naszym terenie objętym działalnością górniczą potrzebny był niezawodny transport. Szyby lokalizowane były najczęściej na terenach leśnych i polach. Po kilkakrotnym przejechaniu ciężkiego pojazdu po polnej lub leśnej drodze, szczególnie w okresach jesienno-zimowych i intensywnych opadach, następowało uszkodzenie nawierzchni i dalszy przejazd stał się niemożliwy. Niezbyt długi czas funkcjonowania szybu i różna ich lokalizacja powodowały to, że budowa solidnych dróg dojazdowych była nie ekonomiczna. Wykorzystanie do transportu węgla kolei wąskotorowej pozwalało na układanie czasowych odcinków linii, demontowanie ich i układanie w innym miejscu. Zastosowanie elektrowozów pozwalało na wykorzystywanie własnego źródła energii, którym była Elektrownia Łoza i obniżało koszty transportu. Tabor kolejowy stanowiło kilka elektrowozów różnych firm, gabarytów i mocy. Trzy wagony osobowe zapewniały przejazd górnikom i mieszkańcom okolicy, każdy z wagonów mógł zabrać około 30 osób. Ten lokalny tramwaj jeździł na trasie Żary - Westerplatte Łaz. - Mirostowice Dolne - Mirostowice Górne - Stawnik - lasy w okolicy autostrady; jest to około 20-kilometrowa sieć torowisk. Przewóz wydobytego węgla odbywał się w wózkach boczno-zsypowych o ładowności od 500 kg do 2.000 kg w zależności od wielkości wózka. Rozstaw szyn na torowisku wąskotorowym wynosił 60 centymetrów. Na torowisku głównym stosowano szyny ciężkie (takie jak tramwajowe), zaś na torowiskach bocznych montowano szyny lżejsze. Podkłady pod szynami wykonane były z metalu lub drewna.

W związku z pagórkowatym, polodowcowym ukształtowaniem terenu w celu usprawnienia transportu przy pokonywaniu wzniesień wybudowano w roku 1912 kolejkę linową. Transportowano nią węgiel w kubłach zawieszonych na linie nad ziemią.

Podwyżki cen artykułów i usług spowodowały, że kopalnie, które zatrudniały robotników- emigrantów, aby nie narażać ich na duże koszty utrzymania, budowały dla nich bloki tzw. kasyna, gdzie górnicy mieli taniej. Po każdej podwyżce cen dochodziło więc w kopalniach do protestu miejscowych robotników.

Pomimo działań wojennych w 1945 roku nie przerywano pracy w żarskich kopalniach. Regularne wydobycie węgla potrzebne było do zapewnienia ciągłości pracy lokalnej Elektrowni Łoza. Energia elektryczna z elektrowni zasilała szyby kopalni, w których pracowały pompy odwadniające. Wyłączenie energii spowodowałoby zalanie wodą kopalni, jak miało to miejsce w Kopalni "Babina". Po II wojnie światowej omawiane tereny zasiedlili polscy osadnicy, pochodzący najczęściej z Kresów Wschodnich. Wspomnieć należy o sporej grupie osadników powracających z emigracji we Francji. W większości dla tych ludzi temat górnictwa był nowym zagadnieniem, a przecież oni mieli przejąć pracę w kopalniach od górników niemieckich. Przejmowano, nie tylko kopalnię i sprzęt od Niemców, lecz również metody urabiania i wydobycia węgla, której uczyli się podczas wspólnej pracy z górnikami niemieckimi. Głębokość kopalni sięgała ponad 100 m pod powierzchnię ziemi w pionie. Technika wydobycia różniła się od stosowanej na węglu kamiennym. Do pracy w kopalni skierowano również kilkudziesięciu jeńców wojennych. Grupa ta w dzień Barbórki 1945 roku dokonała udanej ucieczki z terenu Elektrowni Łoza.


Słup kolejki linowej do transportu węgla brunatnego.

W celu przejęcia pracy w elektrowni sprowadzony został z Sierakowa Bronisław Góźdź - człowiek znający język niemiecki z dobrą znajomością słownictwa technicznego. Praca Elektrowni Łoza była ściśle związana z wydobyciem węgla brunatnego w Kopalni Henryk. Dla zaspokojenia potrzeb paliwowych elektrowni potrzebne było około 60-80 ton miału węgla brunatnego na dobę. Miał dostarczano koleją wąskotorową lub uzyskiwano z sortowni przy elektrowni. W Łozie zainstalowane były trzy generatory wytwarzające napięcie 2750 V - pierwszy generator o mocy 1,5 MW, drugi 3,5 MW oraz trzeci 3,5 MW (uszkodzony podczas wojny i wysłany do naprawy). Firma realizująca zlecenie naprawiła urządzenie i przysłała powiadomienie by odebrać generator. Władze nie zgodziły się na odbiór, ponieważ firma znajdowała się po zachodniej stronie Berlina. Łączna moc wytwarzana w generatorach wynosiła 5 MW. Na terenie elektrowni zlokalizowana była brykietownia, jednak za czasów polskiej administracji nie została uruchomiona, podobno przy próbach uruchomienia wibracje powodowane przez bęben, w którym urabiano miał węglowy powodowały pękanie ścian.

W połowie 1945 roku w Katowicach powołano grupę operacyjną w celu utworzenia branży węgla brunatnego. Jej przedstawiciele zostają skierowani do Żar w celu zorganizowania tu Zjednoczenia Przemysłu Węgla Brunatnego. Tej organizacji podlegały kopalnie: "Turów" "Babina" "Henryk" i "Maria" "Lubań" "Kaławsk" i "Smogóry". W 1950 roku przedsiębiorstwo to przeniosło się do Wrocławia. Zmiana ta spowodowała powstanie dwóch nowych przedsiębiorstw górniczych Kopalni "Babina" z brykietownią Łęknica i Kopalni "Henryk" /okolice Żar/ i "Maria" /okolice Nowej Soli/. Celem poprawienia wyników produkcyjnych w 1952 roku zostały połączone w jedno przedsiębiorstwo kopalnie: "Babina" wraz z brykietownią, Kopalnia "Henryk" i "Maria" powstałe przedsiębiorstwo nosiło nazwę "Przyjaźń Narodów", a swoją siedzibę do 1968 roku miało w Żarach, następnie siedzibę przeniesiono do Łęknicy. W 1960 roku likwidacji ulega Kopalnia "Maria" (okolice Nowej Soli), około 1964 roku zamknięto Elektrownię "Łoza", w 1968 r. zlikwidowano Kopalnię "Henryk", a Kopalnia "Babina" wraz z brykietownią zlikwidowana została do 1974 roku.


Rajd Szlakiem Gwarków Ziemi Żarskiej przy Mauzoleum właściciela elektrowni na wb.

Na likwidację przemysłu węglowego na naszym terenie miał duży wpływ rachunek ekonomiczny. Zastosowanie coraz bardziej nowoczesnych wydajniejszych maszyn w wielkich kopalniach odkrywkowych obniżyło znacznie koszty w stosunku do kosztów wydobycia metodą podziemną. Takie było zakończenie dla 114-letniej działalności górniczej związanej
z wydobyciem węgla na ziemi Żarskiej.

Biuletyn Informacyjny PPWB "Węgiel Brunatny" nr 2/94 w zamieszczonym artykule pt. "Prognostyczne centra rozwoju górnictwa węgla brunatnego i energetyki..." tak oto przedstawia ocenę naszych zasobów węgla: Podregion Żar w glacitektonicznej strukturze Mirostowic posiada zasoby węgla niewielkie środkowa część strefy około 20 łusek ilości resztkowe 8-10 mln Mg. Możliwość zwiększenia zasobów w części peryferyjnej dotychczas nie badanej. Osady poniżej głębokości 90-100 m są nie zaburzone, zalegają prawie poziomo znajduje się tam 2-3 pokładów węgla o miąższości 8-10 m. Wielkość złoża oceniono na 100-150 mln Mg, z tego względu jest to obszar perspektywiczny. Zasoby węgla mamy stwierdzone, lecz głębokość zalegania powoduje, że wydobycie na razie jest nieopłacalne.

W 2002 roku Gazeta Wrocławska nr 173 w artykule pt. "Apetyt na węgiel" informuje, że KGHM Polska Miedź S.A. wystąpiła do Unii Europejskiej o dotację na dopracowanie metody wydobycia węgla brunatnego, która nie niszczy środowiska naturalnego. Metoda hydro-otworowa polega na wierceniu otworów z powierzchni do złoża, wprowadzeniu do otworów rur z głowicami zasilanymi wodą pod wysokim ciśnieniem rozdrabniającym węgiel, następnie wypompowywaniu powstałej masy na powierzchnię. Metoda ta jest wykorzystywana w USA jako technologia uzupełniająca. Moim zdaniem najlepszym wykorzystaniem węgla z okolic Żar byłaby budowa szybu, rekonstrukcja kopalni głębinowej do celów turystycznych by sławić pracę górników, którzy wydobywali w Borach Dolnośląskich węgiel brunatny.

W przeszłości wiele czynników miało wpływ na obecny wygląd miejsca, w którym żyjemy. Dla ziemi żarskiej takim czynnikiem jest węgiel brunatny. Do dziś tutaj wszyscy korzystamy z pracy, która została włożona w czasach, kiedy wydobywano węgiel brunatny, lecz niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Wydobycie węgla przyczyniło się do rozwoju przemysłu, czego dowodem była lokalizacja wielu zakładów przemysłowych, rozbudowa miasta i okolicznych miejscowości. Duża liczba miejsc pracy, elektryfikacja powodowały ogólne podniesienie standardu życia i wzrost liczby mieszkańców. Na ponad 100 lat zahamowany został wyrąb lasów na cele opałowe. Obecnie zapadliska po wydobyciu węgla utrudniają gospodarkę leśną, jednak powstałe na skutek tego leśne stawy i tereny bagienne są ciekawym urozmaiceniem krajobrazu, spiżarnią i miejscami lęgowymi dla ptactwa, a ostoją dla zwierzyny.

Tomasz Zabawa




copyrights PPWB 2006