Kopalnia Turów - nowoczesna i perspektywiczna
(wywiad ze Stanisławem Żukiem - Prezesem Zarządu Dyrektorem
Generalnym BOT KWB Turów SA)
- Panie Prezesie, czym dla Pana i Kopalni Turów jest
rok 2007?
Prezes Stanisław Żuk: Rok 2007 jest rokiem
jubileuszowym, w którym BOT Kopalnia Węgla Brunatnego Turów Spółka Akcyjna
obchodzi okrągłą rocznicę 60-lecia przejęcia jej przez polską załogę. Te
60 lat to okres kształtowania świetności turoszowskiego górnictwa węgla
brunatnego, to okres największej energii twórczej naszego górnika. Dziś
wiemy, że wiele pokoleń rodzin górniczych, tutaj na skraju Polski, oddało
swoim wysiłkiem i uporem lata ciężkiej pracy służbie polskiemu górnictwu
odkrywkowemu węgla brunatnego. Nie sposób wyliczyć tych wszystkich osiągnięć
i inicjatyw. Do sukcesów należy zdecydowanie zaliczyć stworzenie przez te 60
lat kopalni nowoczesnej i perspektywicznej, stosującej obecnie najnowsze osiągnięcia
techniki na miarę potrzeb współczesnej Europy.
- Jaka jest pozycja BOT KWB Turów na
polskim rynku wydobywczym?
- Prezes S.Ż.: Jeżeli chodzi o naszą branżę na
polskim rynku wydobywczym, czyli sektor węgla brunatnego, to poziom wydobycia w
roku ubiegłym wyniósł 61 Mg węgla, z czego 12 Mg pochodzi z naszej kopalni.
Daje to nam drugą pozycję w kraju po Kopalni Bełchatów. Świadczy to o tym,
jak ważną pełnimy rolę w polskim sektorze energetycznym. Należy również
nadmienić, że uzyskany poziom wydobycia, przekłada się bezpośrednio na
przychód i uzyskany wynik finansowy Spółki.
- Jaki wpływ ma powstanie Polskiej Grupy Energetycznej na działalność władz kopalni, na pracę i sytuację socjalno-materialną załogi?
Prezes S.Ż.: Układ kapitałowy w kopalni Turów wygląda
następująco: przed powstaniem na początku maja br. Polskiej Grupy
Energetycznej, 69% naszych akcji posiadała Spółka BOT Górnictwo i
Energetyka SA, 16% Skarb Państwa, a pozostałe 15% było i nadal jest w
posiadaniu pracowników.
Na początku maja br. Skarb Państwa, jako właściciel spółki
BOT Górnictwo i Energetyka SA, wniósł 85% akcji grupy kapitałowej BOT do
Polskich Sieci Elektroenergetycznych tytułem aportu. Podniesienie kapitału zakładowego
PSE SA pozwoliło zbudować największą firmę energetyczną w Polsce - o
roboczej nazwie: PGE.
Dla samego funkcjonowania naszej firmy zaistniała sytuacja
nic nie zmienia, prócz tego, że dotąd byliśmy spółką - "córką"
dla BOT Górnictwo i Energetyka, a teraz będziemy spółką -
"wnuczką" dla spółki Polska Grupa Energetyczna. Tak więc zmianie
uległ jedynie układ własnościowy naszej Kopalni.
Tak to już jest, że każdym działaniom konsolidacyjnym
towarzyszy szereg procesów nie zawsze zrozumiałych dla uczestników, a w
szczególności najbardziej zainteresowanej w tym przypadku załogi, która
najbardziej odczuwa niepokoje z tym związane. A naprawdę nie ma się czego
obawiać, ponieważ w przypadku sytuacji załogi nic się nie zmieni, a jeżeli,
już to tylko na "lepsze". Na potwierdzenie tego powiem, że trwają
obecnie prace przy współudziale strony społecznej nad podpisaniem zmian w
dotychczasowej umowie społecznej, dotyczącej wydłużenia gwarancji
pracowniczych.
- Jakie są plany modernizacyjne
przedsiębiorstwa na najbliższe lata?
Prezes S.Ż.: Plany są bardzo ambitne. Jesteśmy w
okresie największej intensyfikacji wydatków inwestycyjnych. Przede wszystkim
nacisk kładziemy na budowę maszyn podstawowych i przenośników oraz całej
infrastruktury związanej z ich obsługą. Kontynuujemy również budowę
zasobnika oraz likwidację rozdzielni węgla. Przypomnę, w roku ubiegłym została
wprowadzona do pracy w układzie technologicznym nowa koparka kołowa do
urabiania utworów trudnourabialnych typu KWK-910. Jest to pierwsza tego typu
maszyna w polskich kopalniach węgla brunatnego. Obecnie budujemy nową zwałowarkę,
a w najbliższych latach jednym z największych wydatków inwestycyjnych dla
Kopalni będzie budowa nowej pompowni w rejonie zbocza południowo-zachodniego.
W roku ubiegłym wydatki inwestycyjne zamknęły się kwotą 150 mln zł, w roku
bieżącym planujemy wydatek na poziomie 218 mln zł, a w roku przyszłym także
powyżej 200 mln zł.
- Od dziesięcioleci kopalnia ma znaczący
wpływ na sytuację ekonomiczną regionu. Jest sponsorem wielu imprez, klubów
sportowych, mecenasem kultury. Czy obecność w strukturach PGE ograniczy w
jakimś stopniu tę pożyteczną misję?
Prezes S.Ż.: Kopalnia Turów ma rzeczywiście bardzo
istotny wpływ na rozwój ekonomiczny naszego regionu, a co za tym idzie rozwój
infrastruktury i życia społeczno-kulturalnego mieszkańców. Nasza firma bez
względu na układ własnościowy jest w dalszym ciągu firmą o zachowanej
osobowości prawnej i decyzje o sponsoringu np. koszykarzy KS Turów Zgorzelec,
imprez kulturalnych, czy też darowizn dla różnych obszarów działalności
charytatywnej naszego regionu - są we władaniu Zarządu spółki. Obecność
kopalni w strukturach PGE, moim zdaniem, może tylko pozytywnie przyczynić się
do rozszerzenia tej działalności.
- 60 lat minęło jak jeden dzień. Ile
kolejnych lat Turów będzie wydobywał węgiel brunatny?
Prezes S.Ż.: Docelowo podajemy datę 2040 roku, jednak
jest ona
w dużym stopniu uzależniona od tego, czy będzie w Elektrowni Turów
wybudowany kolejny blok, w miejsce przewidzianych do likwidacji trzech bloków
(8, 9, 10). Kolejne kilkanaście lat trwać będzie sama likwidacja Kopalni,
gdzie nadal część pracowników będzie miała zatrudnienie.
- Co potem?
Prezes S.Ż.: Zgodnie z planem zagospodarowania
przestrzennego gminy Bogatynia są już określone sposoby rekultywacji terenów
obecnej Kopalni. Uformowane i pokryte lasem zwałowisko powoli wkomponowuje się
w naturalne otoczenie Gór Izerskich, natomiast wyrobisko zagospodarowane będzie
w kierunku rekreacyjno-wodnym.
- Od szeregu lat świętuje pan wraz z
załogą kolejne jubileusze. Kiedy po raz pierwszy przekroczył pan bramę
kopalni? Jak pan wspomina tamten czas? Jak była pańska droga zawodowa?
Prezes S.Ż.: Pierwszy raz przekroczyłem bramę kopalni
w roku 1970, kiedy byłem praktykantem szkoły średniej. Pracę rozpocząłem w
sierpniu 1974 roku, tak więc z satysfakcją mogę powiedzieć, że 33 lata w
60-letniej historii kopalni są moje. Wspominając tamte czasy podziwiam do
dzisiaj tamtą załogę i jej zaangażowanie w pracę. Byli to ludzie, którzy
rozpoczynali pracę tuz po zakończeniu wojny. Nie mieli często kwalifikacji
specjalistycznych, a sami uczyli się wykonując pracę zawodową. Inną sprawą
jest sprzęt, na jakim pracowaliśmy. Są to rzeczy nieporównywalne do obecnych
warunków. Postęp techniczny przez te 33 lata był bardzo duży. Dzisiaj śmiało
mogę powiedzieć, że w branży węgla brunatnego jesteśmy jedną
z najbardziej nowoczesnych firm w Polsce i Europie. Kopalnia zawsze była firmą
wartościową, a ludzie w niej pracujący, bez względu na czasy byli
z niej dumni i szczęśliwi. Pracę zawodową rozpocząłem po ukończeniu
technikum jako elektromonter na koparkach. Od roku 1984 w oddziale
g-2 pracowałem jako nadgórnik, później sztygar aż do 1990 roku. Przez rok
czasu byłem z-cą sztygara oddziałowego w oddziale g-1, następnie przez sześć
miesięcy kierowałem tym oddziałem. Przez rok pełniłem stanowisko
Przewodniczącego Rady Pracowniczej. Do 1999 roku byłem Kierownikiem Robót Górniczych
- Zastępcą Zawiadowcy Kopalni. Od lipca 1999 roku do dnia dzisiejszego
kieruję Kopalnią Turów.
- Czy dzisiejsi górnicy Turowa różnią
się od tych sprzed 60. lat? Jak pan ocenia swoją załogę - jej
kwalifikacje, zaangażowanie
w realizację wspólnych celów?
Prezes S.Ż.: Nie jest łatwo znaleźć młodych,
wykwalifikowanych ludzi - szczególnie tych, z wykształceniem
technicznym. Jednak ci, którzy zostają przyjęci do pracy po odpowiednim
wprowadzeniu przez przełożonych - specjalistów, bardzo szybko potrafią
się nauczyć i przystosować do wykonywania ciężkiego górniczego rzemiosła.
Naszym wspólnym celem jest wydobycie węgla. Każdy z nas, bez względu na
stanowisko ma do wypełnienia swoje zadanie i ci ludzie je wykonują.
Pracownicy, bardziej doświadczeni, bardzo mocno identyfikują się z naszą
firmą. Niewątpliwie wpływają na to zarobki i świadczenia socjalno-bytowe,
które mają duże znaczenie dla integracji załogi. To bardzo ważne.
- Największe problemy? Co dziś głównie
spędza panu sen z oczu?
Prezes S.Ż.: W bieżącym funkcjonowaniu samej Kopalni
nie widzę większych zagrożeń. Jeżeli chodzi o przeszłość, to jednym z większych
problemów okazała się konieczność utworzenia rezerwy na rekultywację końcowego
wyrobiska, co okazało się zjawiskiem, które zmieniło zasadniczo i negatywnie
układ kapitałowy Spółki. Sytuacja ta zmusiła nas do naliczenia strat z lat
ubiegłych, jednak te straty na bieżąco uzupełniamy
i w ciągu czterech lat wrócimy do wartości Spółki sprzed roku 2004. Największym
problemem dla Kopalni w przyszłości jest niewyjaśniona sytuacja dotycząca
budowy nowego bloku energetycznego w Elektrowni Turów. Już dzisiaj prowadzimy
wspólne prace studialne. Będziemy przekonywać władze, o konieczności tej
inwestycji, co jest priorytetem dla przyszłości naszych firm.
Opracował Henryk Izydorczyk