Niskie limity emisji CO2 dla polskiej energetyki
lutego br. w Bełchatowie odbyła się konferencja prasowa,
której tematem był rządowy projekt "Krajowego Planu Rozdziału Uprawnień
do emisji dwutlenku węgla na lata 2008-2012 we wspólnotowym systemie handlu
uprawnieniami do emisji". Inicjatorami konferencji byli parlamentarzyści
ziemi łódzkiej: Jacek Saryusz-Wolski, Eurodeputowany - Przewodniczący
Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego, Poseł Elżbieta
Radziszewska i Poseł Włodzimierz Kula. Gospodarzami spotkania byli prezesi
zarządów BOT KWB Bełchatów SA Jacek Kaczorowski, BOT Elektrowni Bełchatów
SA Krzysztof Domagała - największych firm grupy wydobywczo-wytwórczej
wchodzących w skład potentata energetycznego Polskiej Grupy Energetycznej SA,
którą reprezentował Emil Wojtowicz, Wiceprezes Zarządu. W spotkaniu
uczestniczyli również przedstawiciele strony społecznej obu spółek.
Prezes BOT KWB Bełchatów SA Jacek Kaczorowski rozpoczynając
konferencję zaznaczył wagę problemu, wspominając spotkania i dyskusje z
wicepremierem, ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem oraz z ministrem środowiska.
Prezes dodał, że proponowany podział jest szczególnie niekorzystny dla
energetyki zawodowej. Założenia wyjściowe tego projektu, niestety preferują
dzisiaj sektory: hutniczy, cementowo-wapienniczy czy chemiczny, dyskryminując
sektor elektroenergetyczny. Naszym pomysłem na uzdrowienie tej sytuacji jest,
aby ten zaniżony limit uprawnień do emisji podzielić w sposób równoprawny,
w oparciu o zrealizowane emisje w latach 2005-2006.
Poseł Elżbieta Radziszewska przedstawiła działania
parlamentarzystów zmierzające do zmiany projektu. - Problem zrodził
się wiele miesięcy temu. Działania, które podejmujemy, opierają się na dwóch
płaszczyznach; na płaszczyźnie krajowej, po to by zmienić rozporządzenie,
które będzie obowiązywać w sprawie podziału emisji CO2 i na płaszczyźnie
europejskiej.

Konferencja prasowa na temat rozdziału uprawnień emisji
CO2 w Polsce.
Krzysztof Domagała, Prezes Zarządu Elektrowni Bełchatów
zaznaczył w swoim wystąpieniu, że Elektrownia Bełchatów wielką wagę
przywiązuje do inwestowania w nowoczesne technologie proekologiczne -
Inwestycje proekologiczne w elektrowniach kondensacyjnych pochłonęły w
ostatnich latach 30 mld złotych; z czego Elektrownia Bełchatów wydała 2 mld
złotych. W dalszym ciągu inwestujemy w ograniczenia emisji CO2 nieustannie
poprawiając sprawność bloków. Cała sprawność elektrowni kondensacyjnych
jest na poziomie europejskim - co do tego nie mamy dzisiaj wątpliwości;
średnia sprawność wynosi 39 proc., gdzie na przykład w Niemczech jest wiele
elektrowni, które nie spełniają takiego poziomu. W odniesieniu do
projektu rozporządzenia - proponowana ilość emisji przekłada się
na ograniczenie produkcji energii o 30 proc., co wpłynie na zmniejszenie
przychodów w kolejnych latach.
Emil Wojtowicz - Wiceprezes Zarządu PGE Polskiej Grupy
Energetycznej SA - zaznaczył, że ograniczenie limitów emisji CO2
wpłynie na sytuację całej grupy. Z aktualnego planu wynika, że aby nie
przekroczyć przyznanego limitu, trzeba byłoby wyłączyć elektrownie na trzy
miesiące, co jest rozwiązaniem nie do zaakceptowania. Musimy sobie radzić w
inny sposób. Możemy na przykład dokupić na wolnym rynku ok. 15 mln
jednostek, co stanowiłoby koszt ok. 1 mld złotych. Rozwój takiego scenariusza
wpłynie na sytuację finansową spółki. Będzie nam znacznie trudniej
przekonać banki do finansowania przyszłych inwestycji. Proponujemy -
jako Polska Grupa Energetyczna, by wrócić do pierwszego projektu planu
alokacji, który równomiernie obciążał wszystkie branże, zarówno energetykę,
jak i na przykład hutnictwo i przemysł cementowy. Takie rozwiązanie, naszym
zdaniem jest korzystne, gdyż nie powoduje faworyzowania jednych branż kosztem
innych.
Zdaniem Jacka Saryusz-Wolskiego europejski projekt
ograniczenia emisji CO2 podyktowany był troską dotyczącą zmian klimatycznych
związanych z gazami cieplarnianymi i taka jego zdaniem była decyzja polityczna
państw członkowskich. Można domniemywać, że po stronie komisji
europejskiej nastąpił jakiś błąd obliczeniowy, gdyż przy wyliczaniu kwoty
emisji dla poszczególnych krajów stosuje się projekcję wskaźnika wzrostu
krajowego brutto; dla Polski przyjęto ten wskaźnik na poziomie 4,7 proc. PKB,
a jak wiadomo w tej chwili wskaźnik ten jest większy - powinien być
przyjęty 6,2 proc. I ta różnica obliczeń wynosiłaby in plus 19 mln ton, co
jest wielkością niebagatelną. W tej chwili decyzje już zapadły i pozostały
Polsce dwie drogi. Pierwsza to droga sądowa; Polska wniosła sprawę do sądu
pierwszej instancji UE. Ale muszę szczerze i realistycznie powiedzieć, że
jest to droga bardzo długa i może trwać miesiącami - jeśli nie
latami. Druga możliwość to negocjacje z Komisją Europejską i Komisarzem ds.
Ochrony Środowiska celem uzyskania korekty po stronie Komisji, która przyznałaby,
że źle wyszacowała tempo wzrostu produktu krajowego brutto. To jest oczywiście
hipoteza. Na pewno nasz rząd w tej materii zrobi wszystko, żeby uzyskać
korektę. Ale ponieważ przy założeniu polityki UE, dotyczącej ograniczenia o
20 proc. emisji CO2 do 2020 roku, wszyscy są niezadowoleni. Pytanie tylko, czy
w równym stopniu i czy ich żale są równie uzasadnione. Moim zdaniem, Polska
ma słuszne poczucie, że została relatywnie gorzej potraktowana.
Druga korekta mogłaby dotyczyć korekty w skali kraju.
Energetyka jest odpowiedzialna w 60 proc. za problem CO2 w Polsce. I w dużej
mierze ponosi tego skutki. Na dzisiaj mogę tylko powiedzieć po rozmowach w rządzie,
że taka korekta nastąpi w górę na rzecz elektroenergetyki; niebawem zostanie
ona podana do wiadomości publicznej. Europoseł mówił również o tym, że
po 2013 roku uprawnienia do emisji będą kupowane na wolnym rynku. Zatem można
również spodziewać się, że ich ceny zwiększą się nawet o 50 proc. To, co
zdaniem Jacka Saryusz-Wolskiego należałoby podkreślić w debacie publicznej,
to fakt produkcji najtańszego prądu. Produkcja prądu na innym paliwie droższym
niż węgiel brunatny, może przekładać się na cenę prądu i w konsekwencji
na inflację, co nie może być obojętne naszym partnerom z UE - impuls
inflacyjny może oddalać nas od celu, jakim jest wejście do strefy euro.
Poseł Włodzimierz Kula dokonując podsumowania całości
zagadnienia, podkreślił zaangażowanie lokalnych samorządów skojarzonych z
działalnością zarówno Kopalni, jak i Elektrowni Bełchatów oraz związków
zawodowych. Zwrócił jednocześnie uwagę na niebezpieczeństwo związane ze
skutkami przyjęcia rozporządzenia w obecnym kształcie; destabilizację i w
konsekwencji regres rozwijających się dzięki największym spółkom "małych
ojczyzn".
Dział Komunikacji Korporacyjnej
BOT KWB Bełchatów SA
